Zdrowie społeczne i medycyna społeczna

Posted by: admin  :  Category: Medycyna

Administracja służby zdrowia, gdy dostrzega zjawiska zagrożeń, których nie potrafi „zoperacjonalizować i skwantyfikować”, bo nie dostrzega ich przez „mędrca szkiełko i oko”, uznaje je za nieistotne i niegodne podejmowania profilaktycznych decyzji. Ponadto – tak samo jak dalekosiężna profilaktyka – kompletnie zaniedbana jest u nas oświata zdrowotna. I prawdziwą patologią służby zdrowia (obciążającą jednak nie tylko ją) jest głęboka, zatrważająca niewiedza współczesnych Polaków o najważniejszych zagrożeniach zdrowia. Dotyczy to nie tylko ludzi prostych, ale też inżynierów, ekonomistów, technologów, decydentów różnych szczebli i, niestety, samych lekarzy. Leczący i leczeni nie znają też podstaw współczesnej wiedzy o wolnych rodnikach i zmiataczach wolnych rodników.

Medycyna nie jest wiedzą tajemną. Pewien jej zakres dostępny jest każdemu laikowi, zwłaszcza w dziedzinie profilaktyki. A jest to zakres wcale niemały. W pewnym sensie każdy człowiek może być „lekarzem”, tj. człowiekiem świadomym czynników warunkujących jego zdrowie, umiejącym w porę rozpoznać zagrożenia i podejmować bezpośrednie lub pośrednie przeciwdziałania, choćby przy pomocy naukowo już zweryfikowanych środków, jak różne antyoksydanty, a w tym dolomit.

Dziś już sam instynkt przeżycia nie wystarczy. Musimy pogłębiać wiedzę o tym, jak żyć, myśleć i działać, by przeżyć. Ta wiedza to młoda gałąź zwana bioetyką. Musimy tę wiedzę przyswoić sobie w tym celu, aby wkraczając w epokę, kiedy to praca mniej niż 1/10 liczby ludzi jest podstawą do wyżywienia całej ludzkości, mogli zorganizować tym, co przyjdą po nas, taką jakość życia, w której bilans egzystencji ludzkiej zamykałby się – jak zakłada Fourastie – w 30 latach edukacji, 30 latach pracy zawodowej i 30 latach szczęśliwej, sprawnej fizycznie i psychicznie starości.

Leave a Reply