Zdrowie społeczne i medycyna społeczna cz. III

Posted by: admin  :  Category: Medyk

Nazbyt wolno literatura naukowa przenika zarówno do lekarzy, jak i do kierowników katedr czy kierowników instytutów resortowych. Toteż nasza ekoprofilaktyka nie dotrzymuje kroku nauce zachodniej i wschodniej i dlatego też raków – łącznie z chorobami cywilizacyjnymi – stale nam przybywa.

Łączy się z tym jeszcze inna sprawa. Ci, którzy opierają się na zdrowym rozsądku, reprezentują pogląd zawarty w eseju dra Piotra Muldnera-Niec- kowskiego „Nowa deontologia lekarska” {PTL, 1983, nr 33-34): „Czyż nie jest przewinieniem lekarza-badacza to, że zużywa społeczne środki na badania bezcelowe? Np. na badania, które mają potwierdzić przydatność odczynnika, wartość metody, potwierdzonej dawno w licznych pracach autorów zagranicznych? Trzeba to wyraźnie określić: nikogo na świecie nie stać na takie postępowanie, ale u nas jest ono nagminne”.

A przecież ta wiedza winna być szybko przekazywana terenowym instytutom naukowym, placówkom służby zdrowia, uczelniom, stacjom san.epid., klubom ekologicznym, federacjom konsumentów. Niestety, ta wiedza, która mogłaby być tak pomocna, nawet przez mobilizację sil społecznych, ginie gdzieś „na szczeblach”, nie wiadomo dlaczego.

Co by było, gdyby nasi decydenci umieli przyswajać sobie w ramach ustawicznej oświaty zdrowotnej osiągnięcia nauki światowej, a także osiągnięcia naszych uczonych? Z pewnością wykładnicza krzywa wzrostu liczby chorób nowotworowych, jak raki żołądka, zmieniłaby się w logistyczną, podobnie w odniesieniu do innych chorób cywilizacyjnych.

Państwo nasze przeszło zbyt przyspieszone, a więc w dużym stopniu sztuczne, przeobrażenia cywilizacyjne, które doprowadziły do wyjątkowego zagęszczenia różnych błędów na obszarze między Bugiem a Odrą. Gwałtowne uprzemysłowienie sprawiło, że w ciągu życia jednego pokolenia z kraju rolniczo-przemysłowego staliśmy się krajem wysoko uprzemysło- wionym. I gdybyśmy od dziś postanowili przestrzegać konsekwentnie nawet najbardziej liberalnych norm, należałoby wyłączyć spod uprawy ogromne połacie ziemi, gdyż rodzą one plony niezdrowe dla zwierząt i ludzi, zatrute ołowiem i grodkami owadobójczymi oraz innymi. Powinniśmy zamknąć wiele fabryk i zakładów przemysłowych, których produkcji nie potrafimy unowocześnić. Praktycznie jesteśmy krajem bez czystych wód, a rezerwy wody wskutek niszczycielskiej i nieracjonalnej eksploatacji oraz zatruć są na wyczerpaniu. Tak bowiem nauczono adeptów szkół technicznych, rolniczych i, niestety, medycznych, wiedzy o związku człowieka z biosferą…

Leave a Reply