Każde gospodarstwo domowe zna procesy fermentacji i pleśnienia

Posted by: admin  :  Category: Medycyna

Bardzo ważne są wskazania profilaktyczne. Jest faktem, że sprawa żywienia zwierząt stała się problemem gospodarczym. Stąd uzasadniona oszczędność – np. zbieranie odpadków żywności, głównie Chleba – jest ze wszech miar celowa, ale musimy sobie zdawać sprawę z możliwości ubocznych skutków tych działań. Gdy odpadki chleba zbieramy w nieprze- puszczających powietrza torebkach z plastiku lub w metalowych puszkach, wówczas pleśnieją. Zwierzęta skarmiane takim spleśniałym pożywieniem otrzymują więc prawdopodobnie określoną dawkę mikotoksyn, które dalej – przez organizm zwierzęcia – przenikają do naszych organizmów i działają nowotworotwórczo.

Każde gospodarstwo domowe zna procesy fermentacji i pleśnienia. Fermentacja to rozrost grzybów, które tylko niekiedy wytwarzają silne rakotwórcze aflatoksyny. Kisimy ogórki, żur, kapustę, przyrządzamy kiszonki dla zwierząt itp. Te procesy powodowane są jednak przez ściśle określone szczepy mikroorganizmów (jak też przy produkcji różnych serów, kefirów itp.) – z reguły tylko przez te właśnie, a nie inne, co potwierdza odwieczna praktyka. Ale w warunkach domowych żaden z nas, także rolnik, nie jest w stanie ustalić, czy i które spleśniałe produkty żywnościowe zawierają substancje chorobotwórcze. Toteż ani sam nie powinien ich w żadnym wypadku spożywać, ani skarmiać nimi zwierząt w myśl źle pojętej oszczędności. Czy to będzie spleśniały chleb, czy pasza – produkty takie należy bezwzględnie wyrzucić, a najlepiej zniszczyć w ogniu. Nie wystarczy bowiem usunięcie charakterystycznego nalotu, wypłukanie czy wygotowanie produktu, aby uchronić się przed chorobą: nie znamy domowego sposobu unieszkodliwiania tych rakotwórczych substancji, które zresztą przenikają w głąb produktu.

Powiedzmy też ku przestrodze tym, którzy nastawiają domowe wina, a niekiedy przetwarzają je potem w winiak, czyli bimber, że jeśli czynią to pierwsze albo to drugie zakazane prawem, to niechaj – mając na względzie zdrowie własne i otoczenia – nie czynią przy tym przynajmniej jednego. Istnieje zwyczaj, że np. zepsute, spleśniałe kompoty, dżemy czy inne przetwory wykorzystuje się jako materiał do dalszej fermentacji, bo „szkoda wyrzucić”. Ale wówczas mikotoksyny, a wśród nich i aflatoksyny, z pewnością przedostaną się do wina lub bimbru. Alkohol jako taki zupełnie „nie szkodzi” tym substancjom, a tylko ułatwia ich wchłanianie przez organizm.

Leave a Reply