Albo przeżyjemy wszyscy, albo nie przeżyje nikt

Posted by: admin  :  Category: Medyk

Jeśli mówimy, że warunkiem przeżycia jest rozbrojenie psychiczne i militarne w skali globalnej, to musi ono być zaakceptowane przez całą społeczność ludzką. Dlatego wymóg etyki uniwersalnej winien się stosować przede wszystkim do rządów supermocarstw, aby nie dodawały cierpień tym, którzy się znaleźli – z takich czy innych przyczyn – w układzie wobec nich podrzędnym. Jeśli tego nie dokonamy, wciąż będziemy znajdowali się w stanie permanentnego znerwicowania, a to oprócz zawału – oznacza także nowotwór: będziemy żyli w stanie strachu przed ludobójczą wojną. Przy zdrowych mózgach do wojny nie dojdzie, ale jeśli znajdzie się szaleniec gotów podpalić cały świat…?

Erich Fromm przytacza dwa dowody na patologię współczesną: „1. Wielkie mocarstwa (oraz niektóre pomniejsze) prą do tego, aby budować broń atomową i powiększać swój arsenał i nie mogą dopracować się jedynego rozumnego rozwiązania – zniszczenia wszystkich tych broni oraz reaktorów, które służą do produkcji paliwa do nich. 2. Praktycznie nie podjęto niczego, aby zażegnać niebezpieczeństwo zagłady ekologicznej. Słowem, nie czyni się nic, aby zapewnić ludzkości przeżycie”.

Wbrew temu, co mówią niektórzy sztabowcy o chorych lub zbrodniczych umysłach, pewne jest jedno: albo przeżyjemy wszyscy, albo nie przeżyje nikt. Jeśli ta prawda nie dotrze do świadomości każdego człowieka, jeżeli ludzie nadal trwać będą w tępej obojętności, znaczyć to będzie, że byliśmy bez serca, płodząc własne dzieci.

Musimy się zdecydować, czy wybrać w naszym życiu model osobowości telegrafisty z „Titanica”, który nadawał sygnały SOS do chwili, gdy pochłonęły go fale, manifestując tym swój stosunek do społeczności, którą chciał ocalić, czy też model postawy wyrażonej przysłowiem „apres moi le deluge”. O tym drugim modelu, chyba szczególnie groźnym dla zdrowia społecznego, mówi R. Eberhardt: „Strzeż się obojętnych – nie zabijają, nie zdradzają, ale za ich milczącą zgodą mord i zdrada istnieją na świecie”, a wraz z nimi cierpienie, choroby cywilizacyjne i przedwczesne zgony, wywoływane u ludzi działaniami innych ludzi.

Dzisiaj znajdujemy się w takim punkcie, w którym nawet przy powszechnej co do tego zgodzie, samo pozbycie się ludobójczej broni stanowiłoby problem z pogranicza technicznych możliwości człowieka. Jeżeli ludzkość w ogóle będzie, jak unieszkodliwić tę przeklętą energię skumulowaną w tylu bombach i pociskach? Nie tylko zresztą nuklearnych, ale też chemicznych i, niestety, biologicznych… A oto poetycka ilustracja tego problemu – wiersz Bogusława Zurakowskiego o chwili, kiedy to w przyjacielskim gronie rozważaliśmy te zagadnienia:

Leave a Reply